Większa czcionka | Mniejsza czcionka
– Proszczaj, diwczyno, proszczaj, jedyna,
Bo wże ja jidu na wijnu,
Może, za roczok, może, za czotyry
Nazad do tebe powernu.
– Proszczaj, diwczyno, proszczaj, jedyna,
Bo wże ja – siczowyj striłec,
Może, za roczok, może, za czotyry
Stanemo razom pid winec.
– Ne jid, sokołe, ne jid, kochanyj,
Bo u tij wijni zahynesz,
A mene, neszczasnu mołodu diwczynu,
Ty raz nazawżdy pokynesz.
– O ni, diwczyno, o ni, jedyna,
Bo mene kłycze Ukrajina,
W kajdany zakuta, krowiju zroszena,
Nasza wełyczna Batkiwszczyna.
I poproszczawszys, pociłuwawszys,
Striłec pojichaw na wijnu,
Po kilkoch bojach duże zawzjatych
U tjażkych ranach zahynuw.
A ja mołyłas i dożydała,
I hirko płakat poczała:
– Oj ty, zemłyce, oj ty, syraja,
Nawiszczo myłoho wzjała?
Oj wy, strilci, oj wy, siczowi,
Jak że wy tjażko terpyte?
Wy za Ukrajinu, za naszu jedynu
Żyttja swoje widdajete.
O Batkiwszczyno, o ljuba neńko,
Jak ty doroho kosztujesz:
Tych, szczo najkraszczi naszi heroji,
Ty w syrwu zemlju chowajesz!